Pamiętajcie, że to mój wyimaginowany świat i jest stworzony tak aby ułatwić mi pisanie. Nad tym opowiadaniem spędziłam naprawdę wiele czasu i wydaje mi się, że mam z czego być dumna. Zapraszam do komentowania i udzielania wszelakich cennych uwag, które zawsze są dla mnie cennym źródłem wiedzy.
Pamiętajcie, że to naprawdę tylko niewielka część tego opowiadania i mam już opracowaną fabułę do następnych opowiadań. Jestem naprawdę dumna, z tego, że każdy bohater ma jakąś historię i charakter i wierzę, że i wam również się to spodoba.
Życzę miłego czytania
Wszyscy na lekcji siedzieli cicho i potulnie, dało się wyraźnie wyczuć, że doktor Oliver jest nie w humorze i lepiej go nie denerwować. Conner siedział przy ostatnim stole, starał się jak tylko mógł ukryć przed nauczycielem. Możliwe, że to on był powodem gniewu. Właściwie zdał sobie sprawę jak wiele ma nieobecności, i jak bardzo nie radzi sobie z matmą, jak marnym jest humanistą i jakim wielkim idiotą. Całkowicie zapomniał, że powinien ograniczyć swoje wagary do minimum i pilnować swoich ocen. Gdyby jeszcze miał dobre oceny to… może wagarowanie uszłoby mu na sucho jak ostatnio. – Damn it ! – pomyślał. – Dlaczego on tutaj pracuje !? Damn it ! Chociaż może nie chodzi o mnie, może to przez projekt, dyrektorkę. – Conner próbował dodać sobie otuchy. Nadszedł koniec lekcji, wszyscy ruszyli do wyjścia. – Cholera, dlaczego usiadłem tak bardzo z tyłu. – Conner próbował przedostać się do wyjścia.Tuż przed, poczuł jak ktoś chwyta go za ramię.– Ty zostajesz. – Odezwał się stanowczy, ale cichy głos, którego nastolatek się obawiał. -Cholera- przeklinał w duchu chłopak. Gdy już wszyscy wyszli Dr. Oliver zamknął drzwi.
– Możesz mnie puścić. – powiedział- Trochę boli.
– A tyłek Cię nie boli ? – Zapytał Dr. O puszczając rękę chłopaka.
– Nie. – odpyskował Conner – O co chodzi ? – zgrywał się Conner.
– Ty mi powiedz! – nastała cisza, Conner nadal zgrywał, że nie ma pojęcia o co może chodzić – Przez przypadek usłyszałem rozmowę Pani Mayer o Tobie, Twoich nieobecnościach i ocenach, już wiesz o co chodzi ?
– No może mam kilka nieobecności i nie wszystkie dobre oceny. – bronił się- Może pani Mayer pomyliła mnie z Erickiem ? – powiedział szybko.
– Jest taka możliwość. To może zalogujesz się na swój szkolny panel ?
– O boże! Nie możemy tego zostawić aż wrócimy do domu ? – Chłopak próbował dać sobie trochę czasu.
– Nie ma mowy ! Zaloguj się ! – Nauczyciel wskazał na komputer – Już !
– W do.. – usłyszał dźwięk dłoni uderzającej w blat. Ojciec był bardzo wściekły i to jego surowe spojrzenie, które po chwili złagodniało.
– W porządku, w domu, mama sprawdzi oceny twoje i Eric’a – powiedział triumfująco Oliver. Conner spojrzał na niego po czym powiedział :
– To ja się zaloguję, tylko nie mieszaj w to mamy bardziej niż trzeba.
– No co Ty młody nie chcesz się pochwalić mamie ocenami ? – Powiedział Dr. Oliver przejmując przewagę – W sumie też bym się bał, pewnie dlatego nadal nie jesteśmy małżeństwem – pomyślał. – A może chcesz, żebym sam to sprawdził. – Przekonał go argument ojca, jak by ktoś się dowiedział, że nauczyciel jest jego ojcem nie daliby mu i jego bratu żyć w szkole. A plotki szybko się rozchodzą.
– Wolę się nikomu nie chwalić. – prychnął wściekle.
– W takim razie porozmawiamy w domu, o 16.30 masz wrócić. – wskazał na drzwi.
– Tatooo…
– Koniec dyskusji! – Powiedział ojciec stanowczo. Ruszając w stronę drzwi i zostawiając Connera samego w sali.
***
Drzwi do domu się otworzyły i pojawił się w nich Tommy, rozebrał się i odłożył swój neseser do swojego biura. Następnie ruszył do kuchni gdzie była Hayley ubrana w śliczną żółtą sukienkę w kwiaty do kolan. Dekolt sukienki zdobiło kilka guziczków. Pocałował ją w policzek a ona się uśmiechnęła.
– Jak tam ? Dzieciaki doskwierają ? – Spytała z uśmiechem.
– Tylko nasze… – Uśmiechnął się ironicznie.
– Jak to nasze !? Co zrobili !? – Powiedziała kobieta odkładając ścierkę na długi marmurowy blat, jednocześnie odwracając się w kierunku narzeczonego.
– Nie wiem, który, ale któryś wagaruje, przeszkadza na lekcji i się nie uczy. – Tommy założył ręce na klatkę piersiową. – Powinniśmy im zrobić tatuaże aby nauczyciele byli w stanie ich odróżnić chociaż wiedzielibyśmy, który jest winowajcą – Uśmiechnął się. Hayley spojrzała na niego i zdawała się tym nie przejmować. Przybliżyła się do niego i delikatnie pocałowała.
– Może pogadamy o Tym później, mamy jeszcze jakieś 30 minut. – Uśmiechnęła się zalotnie odpinając jednocześnie guziki jego koszuli. Mężczyzna patrzył na nią wryty, ale nie trzeba było długo czekać na jego reakcje. Chwycił ją mocno jedną ręką za pośladek, druga powędrowała ku jej twarzy. Całował ją z początku delikatnie przechodząc do coraz mocniejszych pocałunków. Jego ręka powędrowała na jej biust odpiął kilka guziczków i delikatnie pieścił jej piersi jednocześnie całując jej szyję. Jej ręce powędrowały do jego spodni zaczęła pieścić jego kutasa, cała drżała, jego ręka powędrowała ku jej majtkom czuł, że była mokra. Hayley wyjęła jego penisa ze spodni i dała mu prosto do zrozumienia, że to czas by w nią wszedł. Bez chwili czekania zatopił się w jej mokrej cipce zaczynając powoli i przechodząc do szybszych ruchów. Usłyszeli trzask drzwi. – Jesteśmy – Usłyszeli dwa głosy i momentalnie całe emocje opadły.
– Jak ja nie cierpię tych dzieciaków! – zaklął Tommy zakładając jednocześnie na siebie spodnie i zapinając koszulę. Hayley siedząc na blacie poprawiła sukienkę i włosy. Tommy się nad nią pochylił opierając się jednocześnie o blat ręką – Dokończymy to później – rzekł i złożył pocałunek na ustach kobiety. Do kuchni weszli nastolatkowie dyskutując, spojrzeli na rodziców spoconych i ubranych w pośpiechu – ucichli. Cała czwórka wyglądała na dość niezręcznych całej sytuacji.
– Czyżbyśmy wam w czymś przeszkodzili? – Spytał Eric przerywając niezręczną ciszę.
– Nie pierwszy raz. – Zgryźliwie odparł mężczyzna.
– Tommy… – spiorunowała go wzrokiem po czym zeskoczyła z blatu rzekła do chłopaków – Jesteście głodni? Za 10 minut będzie obiad idźcie umyć ręce. – Nastolatkowie patrzyli na nią jeszcze przez chwilę i wyszli.
Hayley pośpiesznie podała obiad i cała rodzina w ciszy go zjadła.
– To jak było w szkole? – spytała.
– Dobrze – odpowiedzieli jednocześnie.
– A jak oceny ? Zachowanie? Frekwencja? – uderzyła w sedno.
– Możemy przejść już do tej części w której wygłaszasz nam reprymendę? I miejmy już to z głowy? – Powiedział Eric.
– Idźcie umyć naczynia a ja z ojcem zobaczę jak bardzo macie przechlapane. – Powiedziała kobieta uśmiechając się szyderczo i sięgając po laptopa. Chłopcy wyszli a Hayley jako programistka „włamała się” do „szkolnego panelu” * Nie robiła tego pierwszy raz więc, wszystko poszło szybko i sprawnie.
– To którego najpierw sprawdzamy ? – zwróciła się do mężczyzny, który wyciągał się na krześle naprzeciwko.
– Connera – Powiedział Tommy. Hayley wpisała dane syna.
– Proszę, powiedz mi, że macie dwóch Connerów McKnightów w szkole i to nie są oceny naszego syna.
– Nie, nie mamy. – Odrzekł, kobieta złapała się za głowę. Mężczyzna niechętnie podszedł do niej, oparł się o krzesło na którym siedziała i jeszcze przez chwilę bił się z myślami czy chce widzieć oceny syna i denerwować się bardziej. W końcu spojrzał i pożałował. Najgorzej wyglądała matematyka najlepiej oczywiście wf.
– Hayley powiedz mi. Powiedz mi proszę jak ? – spytał z wyrzutem. – Oboje jesteśmy matematykami a nasz syn ma same pały z matematyki. – Pokazał palcem na ekran.
– On to robi specjalnie ? – Spojrzała na ukochanego – Jakim cudem nasz syn ma 5 z fizyki ? Ty go uczysz fizyki. – Tommy patrzył na nią. – Tommy ? – Spytała wymownie.
– No na pewno nie zawyżam jego ocen. – Odpowiedział. – Naprawdę.
– To jakim cudem?
– Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Możesz przejrzeć sprawdziany naszego syna. Ja w tym palców nie mieszałem. Do tego wiesz, że układam za każdym razem inny egzamin. A jak z frekwencją ? – Zwrócił się do narzeczonej, a ta przeszła do zakładki z frekwencją
– Jeśli chodzi o frekwencję to nie ma tragedi kilka spóźnień, 12 opuszczonych ale usprawiedliwionych godzin. To chyba Ty musiałeś mu usprawiedliwić bo ja tego nie robiłam. – Spojrzała na mężczyznę a ten tylko pokręcił głową w geście, że on nie miał z tym nic wspólnego. – No to ładnie.- Zrobiła niezadowoloną minę i kliknęła w okienko uwag i punktów. – Tylko dwie uwagi i dwanaście punktów minusowych. W tym jedna uwaga od Ciebie. – Spojrzała zdziwiona – Nie mówiłeś mi o tym. – Spojrzała na Tommy’ego podejrzliwie.
– Kochanie to nic takiego. – Próbował załagodzić sytuację. Kobieta rozwinęła okienko uwagi.
– Conner, Eric, Ethan, Jack i Rafael oceniają wygląd i stroje koleżanek a także co mają do zaoferowania. Bardzo krytycznie oceniają. – przeczytała.
– Przejdźmy może do Erica. – Zaproponował Tommy.
– Co to znaczy co mają do zaoferowania? I dlaczego nic o tym nie wiem. Przy 10 punktach powinien być wzywany rodzic do szkoły. – Zapytała Hayley ignorując prośbę mężczyzny.
– Hayley to nastolatkowie i sama wiesz… Po prostu w przypadku niektórych sytuacji lepiej jak ja z nimi rozmawiam. – Próbował się jakoś wyplątać z całej sytuacji.
– Kiedy to było? Jak to się stało?
– Ech.. Miałem dyżur i Kate też miała dyżur chłopcy siedzieli pod schodami i Kate przez przypadek usłyszała ich rozmowę więc mnie zawołała, żebym też posłuchał. Z faktu, że jestem ich wychowawcą musiałem wpisać im uwagę. – Tommy opowiedział sytuacje oczywiście pominął to, że chłopcy rozmawiali o tym, która dziewczyna ma lepszy biust czy która lepiej robi loda albo która nie jest już dziewicą. – Proszę przejdźmy do Erica.
Kobieta bez większego namysłu w klepała dane drugiego syna i po chwili wyświetliły się jej oceny drugiego syna.
– Eric oceny ma zdecydowanie lepsze od Connera chociaż nie ma żadnej pały, ale tą dwóje z angielskiego i biologii mógłby poprawić na co najmniej trójkę. – Przeskoczyła w zakładkę frekwencji i tu już ją zamurowało.
– Siedemdziesiąt dwie nieobecności w tym pięćdziesiąt siedem usprawiedliwionych… – Tommy aż zbladł na ten widok. Hayley przeszła do zakładki z uwagami i tutaj też wcale humor jej się nie poprawił.
– Sześćdziesiąt-siedem punktów minusowych Trzydzieści-dwie uwagi. – Kobieta zakryła dłonią usta. Tommy również nie wiedział co powiedzieć.
***
– Chcecie mi coś wyjaśnić? – Spytała surowo Hayley. Nastolatkowie stali w milczeniu. – No słucham ? – Kobieta z nerwów usiadła.
– Przepraszamy – powiedzieli razem ze spojrzeniem utkwionym w podłogę.
– Jesteście nieodpowiedzialni ! Conner powiedz mi jak Ty sobie wyobrażasz zdanie do następnej klasy ? – Zapytała.
– Poprawie oceny- Powiedział skruszony nastolatek.
– Jesteś zagrożony z 5 przedmiotów a koniec roku za miesiąc ! – Odezwał się ostro Tommy.
– Jakim cudem masz 5 z fizyki a masz pałę z matematyki ? – dziwiła się Hayley
– Fizyka jest prosta – odpowiedział chłopak nie odrywając wzroku od podłogi. – Obiecuję, że poprawię oceny.
– Jak będziesz nadal tak chodził na zajęcia to nie wiem czy Ci się uda – Powiedziała zgryźliwie, spojrzała na drugiego syna – Nie myśl Eric, że o Tobie zapomnieliśmy, Może ocen nie masz tak tragicznych jak Conner choć pozostawiają wiele do życzenia, ale Twoje nieobecności i zachowanie na lekcjach jest karygodne ! – Powiedziała ostro kobieta.
– Eric wiesz, że jeszcze kilka uwag i zostaniesz zawieszony ? – Zauważył Tommy.
– Poprawię się. – Powiedział chłopak.
– Chyba zerwiemy nasz ukła.. – Nie skończył bo synowie mu przerwali.
– Nie! – krzyknęli nastolatkowie – Nie dadzą nam żyć, za to, że nauczyciel jest naszym tatą. – Powiedzieli jednocześnie.
– Nigdy nie ogarnę jak oni to robią. – Powiedziała cicho do narzeczonego.
– Ja też – odszepnął. – widzę, że musicie być pod ciągła kontrolą jak przedszkolaki. – Odrzekł mężczyzna już normalnym tonem, ale bardzo pewnym głosem. – Naprawdę uwierzcie mi, że nie obchodzi mnie to czy będą z was się śmiać i dawać żyć. Jeśli macie zacząć się uczyć i chodzić przez to do szkoły to jak dla mnie nie ma w tym problemu. – Patrzył ostrzegawczo na bliźniaków. Co prawda skłamał bo nie chciał by jego dzieciaki cierpiały w szkole. Młodzież w tutejszych czasach jest straszna. Jeśli te słowa choć odrobinę przemówią im do rozsądku to skłamie ponownie. Chłopcy patrzyli na niego błagalnym spojrzeniem. – Nie patrzcie tak na mnie . Przegięliście. – Nadal patrzył na nich ostrzegawczo i pewnie. Dzieci są jak zwierzęta jeśli tylko wyczują w Tobie odrobinę braku pewności zjedzą Cię żywcem. To małe podstępne potwory. – Powiedzcie mi, co wy sobie wyobrażaliście ? I tak byśmy się dowiedzieli jak nie teraz to na koniec roku lub u dyrektorki jakbyśmy odbierali któregoś z was bo byłby wyrzucony ze szkoły ! – Powiedział ostro mężczyzna .
– Ja naprawdę nie mam na was słów ! Oboje macie szlaban ! Macie 3 tygodnie na poprawienie ocen, zachowania a jak tylko zobaczę choć jedną nieobecność to wam spiorę tyłki ! Rozumiemy się !? – Powiedziała Hayley ostro i surowo.
– Tak mamo… – powiedzieli jednocześnie.
– Idźcie do swoich pokoi. Powiedziała kobieta, chłopcy ruszyli do siebie.
Tommy spojrzał na kobietę i rzekł: – Spierzesz im tyłki ? – powiedział zaskoczony ? Hayley spojrzała na niego – Dostaną Lanie , tak jak wtedy gdy mieli 12 Lat !
– Hah – Pokręcił głową w niedowierzaniu.
– Nie wierzysz mi ? – Stwierdziła, zanim Tommy zdążył jej odpowiedzieć usłyszeli na korytarzu kłótnie chłopaków. Rodzice wyszli na korytarz i zobaczyli szarpiących i wyzywających się nastolatków. Tommy od razu ruszył do chłopaków aby ich rozdzielić. Złapał jednego i drugiego mocno za ramiona tak aby nie mogli się dosięgnąć.
– Spokój ! – Powiedział ostro a chłopcy patrzyli na siebie złowrogo.
– To wszystko Twoja wina dupku! – krzyknął Eric do Connera.
– Eric ! Jeszcze słowo i sobie inaczej porozmawiamy ! – Zwrócił się mężczyzna do chłopaka ściskając go mocniej za ramię.
– Wydaje mi się, że przydałoby im się porządne lanie na goły tyłek! – Powiedziała Hayley całkiem poważnie. – Może wtedy przemyślą swoje zachowanie.
– Dobry żart mamo – Powiedział Eric.
– To nie żart. Tommy zaprowadź ich do salonu bo chyba mi nie wierzą.
– Słyszeliście idziemy do salonu. – Powiedział Tommy prowadząc chłopaków w wskazane miejsce. Znaleźli się w dużym jasnym i eleganckim pokoju z 2 sofami w centrum pokoju. Na środku stała duża ława a pod nią wzorzysty dywan. Po prawo od wejścia znajdował się kominek a obok niego fotel. Po obu stronach kominka były dwa masywne białe regały z książkami, pamiątkami i zdjęciami. Na ścianie po lewej stronie od wejścia znajdowała się szafka RTV a nad nią wisiał telewizor. Naprzeciw wejścia były wysokie okna z wyjściem na taras.
– To, który pierwszy ? – Spytała Hayley.
– Mamo? Żartujesz ?- odezwał się Conner.
– Nie. – powiedziała ze stoickim spokojem po czym dodała – Tommy podaj mi swój pasek, bo chłopcy mi nie wierzą. – Tommy spojrzał na nią zaskoczony po czym wykonał polecenie i wyjął ze swoich Jeansów taki zwykły skórzany pasek i podał kobiecie.
– To, który pierwszy ? Nie żartuję ! – Spytała ponownie.
– Hayley ? Poważnie ? – Zapytał Mężczyzna podchodząc do kobiety.
– Poważnie. Jesteśmy dla nich zbyt pobłażliwi ! Wierzymy, że się poprawią, a i tak robią swoje! To nie pierwsza sytuacja kiedy Eric obiecuję, że nie będzie wagarował i przeszkadzał na lekcjach a Conner uczył się ! Wystarczy już! Oboje dostają lanie i mówię całkiem poważnie.
– Hayley oni mają prawie 17 lat nie uważasz, że są już trochę za starzy? – wskazał na chłopców.
– Pamiętasz jak dostali gdy mieli 12 Lat ? Przez następne 2 lata byli posłuszni. Skoro zachowują się jak dzieci to będą tak traktowani ! Albo Ty im spuścisz lanie, albo ja to zrobię ! – Powiedziała stanowczo Hayley. Tommy położył ręce na biodrach pokręcił głową i chwilę pomyślał.
– A więc mnie chcesz w to wrobić ? -Spojrzał na kobietę – Ech.. Myślę, że kilka pasów przemówi im do rozsądku. – Wyciągnął rękę w stronę kobiety a ta podała mu pas. Odwrócił się do nastolatków i powiedział – No to szykujcie tyłki.
– Co ? – Powiedzieli jednocześnie.
– Chyba sobie jaja robicie obydwoje ! – Krzyknął Eric
– Mamy prawie 17 lat ! Tato ! – Powiedział Conner
– Zachowujecie się jak gówniarze i tak będziecie traktowani ! – Powiedział ostro Tommy – No już który pierwszy ?
– Poprawimy się, obiecujemy – Powiedział Conner
– Będą się z nas śmiać na wf’ie ! Tato ! Nie zasłużyliśmy na lanie ! – Powiedział Eric
– O tym czy zasłużyliście czy nie, ja decyduję ! Eric Ty pierwszy ! – Zwrócił się do chłopaka.
– Dlaczego ja ? – oburzył się nastolatek.
– Bo za bardzo cwaniakujesz ! W tej chwili do mnie !
– Ale Tato !
– Bez dyskusji ! A Ty Conner do kąta i jesteś następny ! – Powiedział mężczyzna stanowczo i wskazał kąt, Conner stanął w wskazanym miejscu tak jak kazał ojciec. – Eric ! Ściągaj gacie i oprzyj się o kanapę.- Powiedział stanowczo Tommy.
– Ale Tato ! -Tommy stanął naprzeciw niego.
– W tej chwili !
– Nie ! – Buntował się nastolatek. Tommy złapał syna za nadgarstek i delikatnie obrócił tak by mógł mu wymierzyć pas.
– Auła Tato ! – Krzyknął chłopak. Mężczyzna wskazał na oparcie sofy . – Nie !
– W tej chwili Eric’k ! – Powiedział, wymierzając mu kolejny pas.
– Nie, tato, proszę, obiecuję poprawę.
– Mogłeś myśleć o poprawie wcześniej! – Eric podszedł do sofy. Tommy obrócił się do narzeczonej. Ona spojrzała na niego pokrzepiająco i wyszła.
– No już, rozbieraj się.
– Ale, tato… – Na jego pośladki spadł kolejny pas.
– Mam Cię pośpieszyć znowu pasem ?
– Nie trzeba. – Eric powoli opuścił spodnie – No to chociaż na majtki, tato.
– Ściągaj !
– Ale tato. – Chłopak poczuł na swoim tyłku piekące uderzenie, wiedział, że nic nie wskóra tylko pogarsza swoją sytuację. Ściągnął majtki i oparł się rękoma o oparcie kanapy. Stał z gołym tyłkiem wypięty przed ojcem jak wtedy kiedy miał 12 Lat. Czuł się taki upokorzony.
– To zaczynamy. Licz. – Na pupę Erica spadł pierwszy pas, nie bolało jeszcze aż tak bardzo.
– Jeden – Powiedział Eric. Spadł kolejny i kolejny pas a pupa mrowiła i piekła coraz bardziej Ojciec wymierzał razy powoli starając się uderzać za każdym razem w inne miejsce.
– Osiem! – Padł następny.
– Dziewięć -Wycedził przez zęby. -/Boże niech on przestanie, tak cholernie boli/- pomyślał Eric. Z zamyślenie wyrwał go kolejny raz.
– Au! Dzieesięć. – Coraz mocniej zaciskał ręce.
– Jeedynaście – liczenie sprawiało mu coraz większą trudność, ale z faktu, że obok stał jego brat starał się trzymać fason. Padły kolejne 3 uderzenia Eric nie mógł się powstrzymać i zakrył ręką pupę ojciec prawie by mu w nią przywalił pasem.
– Eric… Weź rękę . – Poprosił Tommy. Chłopak posłusznie wziął rękę i oparł o oparcie kanapy i gdyby nie było tu jego brata pewnie by prosił ojca o litość. Tak. Eric to ten odważny i pyskaty jednak w takich sytuacjach jest jak miękka klucha. – Iii? – Napomknął mężczyzna.
– Czternaście – Powiedział chłopak a po jego policzku spłynęła łza. Po sekundzie spadło kolejne uderzenie a palce nastolatka na powrót zacisnęły się na oparciu białej skórzanej kanapy przez bolesne uderzenie. – Piętnaście – Powietrze po raz kolejny przeszył pas, który spadł i z trzaskiem i odbił się od gołej pupy chłopaka. – Szesnaście. Padły kolejne dwa strzały. – Auu! – Jęknął chłopak i po chwili dodał – Osiemnaście – Głos Erica powoli zaczynał się łamać, ale Chłopak poprzysiągł sobie, że nie będzie beczał. Na pupę spadł kolejny pas, Eric syknął z bólu a po jego policzku spłynęły kolejne łzy – Dziewiętnaście.- Powiedział już naprawdę łamiącym głosem. W ułamku sekundy spadł ostatni pas. Nie był mocny całe lanie nie było mocne no, ale zabolało pupa była obita. – Dwa-dwadzieścia. – Powiedział pociągając nosem.– Ubieraj się Eric – chłopak szybko założył spodnie czego pożałował a Tommy w między czasie rozmasowywał nadgarstek, czekał go jeszcze jeden syn. Ubrany Eric odwrócił się w stronę ojca i opuścił głowę. Patrzył na niego przez chwilę i pomimo tego, że widok syna, który jest o krok od wybuchu płaczem był dla niego trudny, wiedział, że musi być twardy więc powiedział tylko sucho – Idź do kąta Eric – Chłopak na niego spojrzał i po chwili bez zastanowienia wykonał polecenie. – Conner, teraz Twoja kolej – Conner odwrócił się i bez słowa podszedł do ojca. Chciał coś powiedzieć, ale Tommy go uciszył – Conner, naprawdę chcesz dyskutować jak Twój brat? – Nastolatek patrzyła na niego wielkimi szklistymi oczami – Conner, ściągaj spodnie i majtki i oprzyj się o kanapę. – Powiedział ostro. Bez słowa zrobił to co kazał ojciec. Świst paska rozniósł się w powietrzu i na wypiętą pupę Connera spadł pierwszy raz – Auuu – jęknął zaskoczony chłopak. Nie było to jego pierwsze w życiu lanie bo drugie, ale chyba już zapomniał jak to boli.
– Conner licz. – Przypomniał synowi.
– Jeden – odrzekł chłopak, na jego pupę spadło kolejne kilka razów a on posłusznie liczył obiecał sobie, że ojciec go nie złamie. Choćby nie wiadomo co, nie uroni ani jednej łzy. Starał się skupić wzrok na czymkolwiek co by tylko choć odrobinę odwróciło jego uwagę. Ojciec był sprytny kazał mu liczyć ,każdy spadający na jego dupę pas, to bardzo przeszkadzało. I tak na jego pupę spadł kolejny raz a Conner nerwowo zacisnął pięści na oparciu kanapy. – Siedem – Wycedził jak najbardziej naturalnie.
Tommy widział ten ośli upór – Dumny Conner. Nie tym razem chłopcze doskonale wiesz, że zasłużyłeś – pomyślał i wymierzył synowi kolejne uderzenie delikatnie mocniejsze. Widział jak zaciska mocniej ręce i nerwowo kręci głową jeszcze kilka i go złamie.
– Osiem – Wyrecytował, po czym na jego pupę spadły kolejne pasy. Nastolatek powoli nie wytrzymywał, miał ochotę by to się już skończyło, pupa bolała i mrowiła a tu kolejny cios.
– Czternaście – Wycedził przez zęby – Boże jeszcze chwila a tu umrę. – Pomyślał i w tym samym czasie na jego pupę spadł kolejny pas, Conner odruchowo zasłonił się ręką tak aby jednocześnie nie stracić równowagi.
– Conner weź rękę – Powiedział stanowczo ojciec. Chłopak odwrócił się do niego zaciskając oczy i odpowiedział szybkie:
– y-yy.
– Conner. – Powiedział ostro. Chłopak nie miał zamiaru reagować i zakrył pośladki – Jak chcesz. – Tommy zamachnął się i pasek spadł na dłonie Connera.
– Auł – Zawył nastolatek i natychmiast zabrał dłonie.
– Ręce na kanapę i wypnij tyłek. – Conner przyjął pozycję – Pamiętaj, że po czternastu jest piętnaście.
– Ta… – Nie dokończył bo na jego pupę spadł kolejny raz – Auu, Pi-piętnaście – powiedział łamiącym głosem i po chwili znów świst paska przeciął powietrze – Sze-sze-snaście. – Chłopak sięgnął dłonią do twarzy aby powycierać łzy. – Sie-siedemnaście – Spadł kolejny pas na jego obolałą i czerwoną pupę, ten nie był już tak mocny jak poprzednie. Po dłuższej chwili pasek odbił się od pupu Conner ponownie i ponownie.
– No Conner to już ostatni – Obiecał Tommy i zamachnął się jeszcze jeden raz.
– Dwa-dzieścia. – Powiedział nastolatek wycierając łzę.
– Ubierz się Conner. – Chłopak posłusznie wykonał polecenie i delikatnie założył najpierw swoje bokserki a potem spodnie. Odwrócił się w stronę ojca i spuścił głowę.
– Eric podejdź tutaj. – Nastolatek podszedł do ojca. Obaj synowie teraz stali naprzeciw niego ze spuszczonymi głowami, Conner jeszcze pociągał nosem. – Rozumiecie za co dostaliście lanie ? – Zapytał – Chłopcy nie odpowiedzieli. – Przede wszystkim za brak szacunku dla siebie, za nieobecności, niskie oceny, kłamstwo i mogę tak wymieniać w nieskończoność. Rozumiecie?
– Tak. Przepraszamy. – Tommy’ego, aż przeszedł dreszcz w momencie w którym odpowiedzieli jednocześnie.
– Chodźcie tutaj. – Rozłożył ręce a nastolatkowie w tulili się w niego. – Jeśli po 3 tygodniach nie będzie poprawy czeka was powtórka.
– Tak tato wiemy – Znów odpowiedzieli jednocześnie.